Chociaż rozwój gospodarki wodorowej przebiega powoli, jej upowszechnienie w roku 2025 jest bardzo prawdopodobne.
Do komercyjnych zastosowań wodoru w transporcie i energetyce wiodła długa droga. Choć ogniwo paliwowe, które zapoczątkowało zainteresowanie wodorem jako nośnikiem energii, wynaleziono już w 1838 r., po skonstruowaniu prądnicy o ogniwach zapomniano. Renesans nastąpił w latach 50. ubiegłego wieku i wiązał się z wynalezieniem tranzystora oraz kosmiczną rywalizacją między ZSRR a USA. Poszukiwano solidnych źródeł zasilania, pracujących w szczególnych warunkach. Rosjanie postawili na fotowoltaikę, a Amerykanie na ogniwa paliwowe. To rozwiązanie, choć nie bez problemów, zaczęło się sprawdzać i pojawiła się idea gospodarki wodorowej.
Wodór jest potrzebny
Na gospodarkę wodorową składają się trzy elementy: produkcja wodoru, magazynowanie i transport oraz zastosowanie. W ostatnim przypadku najczęściej mówi się o energetyce wykorzystującej ogniwa paliwowe, ale także o zastosowaniu wodoru do silników i turbin. Silnym argumentem przemawiającym za wodorem była polityka: w przeciwieństwie do ropy i gazu, praktycznie każde państwo może produkować wodór samodzielnie, korzystając z metod odpowiadających warunkom lokalnym. Można wykorzystywać energię elektryczną z farm wiatrowych do prowadzenia elektrolizy, biomasę do hydrolizy i zgazowywania lub zgazowywać węgiel, otrzymując gaz syntezowy bogaty w wodór. To niewątpliwie obiecujące kierunki dla gospodarki wodorowej. Choć produkcja wodoru powinna być tańsza, a metody magazynowania jeszcze nie spełniają wszystkich oczekiwań, te dwa etapy są już bliskie komercjalizacji. Dziś rozwój gospodarki wodorowej zależy od rozwoju ogniw paliwowych. Osiągnięcie niezawodności działania, prostoty i bezpieczeństwa obsługi oraz obniżenie kosztów produkcji spowoduje upowszechnienie ogniw i ułatwi finansowanie dalszych działań.
Więcej w magazynie Teberia nr 1(3)2010.